Mora – Piotr Bojarski

Co powiecie na kryminał retro? Tak, wiem, ostatnio w ramach tego gatunku pisałam o „Tangu” Witkowskiego, ale tym razem klasyk, w którym jednak więcej jest kryminalnej fabuły, chociaż Piotr Bojarski zadbał także o historyczne tło. Między innymi w postaci osób rzeczywiście żyjących, odgrywających w książce pewną rolę czy w postaci autentycznych notek prasowych, budujących klimat. Chociażby pokazujących antysemityzm czy przedwojenne bratanie się Polski z Niemcami (nie ma co ukrywać, mamy także takie karty w historii).

O Piotrze Bojarskim już pisałam na tym blogu, recenzując znakomitą „Coraz ciemniej w Wartheland”. Tym razem warto wspomnieć o jego cyklu kryminalnym, z bohaterem komisarzem Zbigniewem Kaczmarkiem, bohatersko walczącym ze zbrodnią. Akcja dzieje się przed II wojną światową, Poznań szykuje się na mecz bokserski Polska-Niemcy, a z drużyną niemiecką przyjeżdża jej trener, którego Kaczmarek podejrzewa o próbę zabójstwa swojego podwładnego. Z jednej strony nasz bohater chce przyskrzynić niemieckiego trenera, z drugiej – ma do rozwiązania zagadkę. W tajemniczych okolicznościach ginie dwóch zasłużonych kombatantów. Obaj byli samotnikami, obaj zginęli otruci, co według Kaczmarka wskazuje, że palce w śmierci maczała kobieta. Podejrzenia potwierdza to, że za każdym razem na miejscu zbrodni zostaje znaleziona broszka, jak wiadomo – rzecz kobieca. Dlatego też przełożeni Kaczmarka dają mu do pomocy pewną ambitną aspirantkę, specjalnie ściągniętą ze stolicy, bo kobiety w policji to nie jest rzecz na porządku dziennym. Kaczmarek na początku się wścieka, szybko jednak okazuje się, że aspirantka Przysługa ma zalety, których nie wolno nie doceniać – analityczny umysł, wiedzę i nosa…

Jak to w kryminałach retro, bardzo poważną sprawą są wątki obyczajowe, których nie brakuje i w „Morze”, chociaż komisarz Kaczmarek mniej się włóczy po knajpach i jest zdecydowanie mniejszym dandysem niż bohaterowie Krajewskiego. Nie włóczy się też po dziurach i spelunach (pewnie też dlatego, że jest szczęśliwie żonaty), jest po prostu solidnym, upartym policjantem, który – uwaga, cenna rzecz – potrafi się uczyć na błędach i trzymać nerwy na wodzy. Smaczki obyczajowe w książce są raczej gatunku politycznego, bo Bojarski wykorzystuje powieść, żeby rozjaśnić nieco zawiłe relacje rozmaitych organizacji kombatanckich w Poznaniu – no i wspomnieć o rozmaitych narodowcach, dla których bardziej do przełknięcia był triumfujący Aryjczyk niż Żyd z polskim orłem na piersi. Wszystko to jest opisane bardzo zręcznie, z dużą dozą poczucia humoru – scena zazdrości pani Kaczmarkowej, emocje pewnego narodowca, opisy postaci sprawiają, że gdzieś tam pojawia się nam uśmieszek, który nie chce zejść z twarzy, choć przecież czytamy o zbrodni i ze dwa trupy tam się walają pod nogami.

Jednym słowem – po raz kolejny potwierdzam, że po książki Bojarskiego warto sięgnąć.

Książkę dostałam z Wydawnictwa Znak.

Tytuł: Mora
Autor: Piotr Bojarski
Wydawnictwo Znak

Autor

niesamapraca

Dziennikarka, redaktorka, krytyczka literacka. Feministka. A poza tym działaczka społeczna, maratonka, aikidoczka, żeglarka. I to pewnie jeszcze nie koniec :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s