Ile kosztuje żona? – Violetta Rymszewicz

Są takie książki, których czytanie fizycznie boli, ale które przeczytać trzeba. Bo uczą, ostrzegają, otwierają oczy. I taka właśnie jest książka Violetty Rymszewicz, która postanowiła zebrać w jedno rozmaite społeczne oczekiwania na temat tego, jaka powinna być żona. I tego, co się dzieje, kiedy kobieta odbiega od wzorca. Nie bez powodu „Ile kosztuje żona?” zaczyna się od opisu iDolltors, czyli społeczności wielbicieli silikonowych lal. Autorka śledzi trend, zaczynając od jego mitycznych początków, czyli opowieści o Galatei, idealnej partnerce, stworzonej na potrzeby mężczyzny, cichej, posłusznej i zawsze gotowej. Wspomina straszne czasy, kiedy za odstawanie od tego ideału dla kobiet kończyło się zamknięciem w szpitalu psychiatrycznym albo kuracją doktora Mitchella (to tej, kolejnej już kuracji tak bardzo bała się Virginia Woolf, że popełniła samobójstwo) i zatrzymuje się na teraźniejszości, odsłaniając przed czytelniczką/czytelnikiem tajniki rynku seksrobotów i silikonowych lalek, próbując odpowiedzieć na pytanie – kim są ich miłośnicy i co sprawia, że – nawet mając żywe partnerki – wolą towarzystwo silikonu?

Ideą książki, którą Rymszewicz kreśli już w pierwszym rozdziale, a rozwija np. w częściach poświęconych incelom, jest to, że kobiety się emancypują, znacznie łatwiej się odnajdują w zmieniających się warunkach, a rzeczywistość ekonomiczna i kulturowa sprawia, że bycie z mężczyzną dla wielu z nich nie jest koniecznością, a możliwością. A jeżeli jest możliwością, bez przemocy ekonomicznej, może się okazać, i co się okazuje, że nie mając w zasięgu mężczyzny, który spełnia wymagania, kobieta wybiera samodzielność. Wiele z nich wyzwala się ze społecznego oczekiwania posiadania dzieci, nie wspominając o braku respektu czy też strachu wobec mężczyzn. Miewają wielu partnerów lub wybierają partnerki. To w krajach Zachodu sprawia, że coraz więcej mężczyzn, nie nadążających za zmianami, pozostaje bez szans na relację (o ile chcą relacji, bowiem w strasznym, absolutnie strasznym rozdziale o incelach Rymszewicz opisuje, że tu chodzi o niewolnictwo i posiadanie, nie relację).

„Ile kosztuje żona” jest de facto o wielkiej, czarnej d…, do której wiele kultur wepchnął patriarchat. Tak, kobiety są jego ofiarami – Rymszewicz pisze o micie dziewictwa i wynikających z niego potwornych, afrykańskich gwałtach na dziewczynkach czy dzieciach, o rumuńskich targach dziewic, ślubach z jedenasto- czy dwunastolatkami w rozmaitych kulturach, od bliskiego wschodu po Afrykę, o stygmatyzacji wdów, mającej swoje podłoże ekonomiczne, ale sięgającej po znany sztafaż oskarżeń o czary; wspomina bliższe nam terytorialnie zjawisko „żon z katalogu”, dzięki któremu nieatrakcyjni w żaden sposób Amerykanie żenią się z Rosjankami czy Ukrainkami. Opisuje efekty kombinowania z naturą w postaci nieudolnego manipulowania przyrostem naturalnym w Chinach czy Indiach – patriarchalna kultura, w której liczy się tylko męski potomek, doprowadziła – szczególnie w Chinach w czasie polityki jednego dziecka – do masowych wymuszonych aborcji żeńskich płodów, czego wynikiem dzisiaj są całe wioski pełne tylko mężczyzn, coraz bardziej sfrustrowanych i agresywnych. Płynnie przechodzi do środowiska inceli, ataków terrorystycznych i straszliwych pomysłów w postaci „redystrybucji kobiet”, „prawa każdego mężczyzny do kobiety” czy wręcz obozów koncentracyjnych dla kobiet. Co mnie przeraziło najbardziej, to opisywane przez autorkę, propagowane przez naukowców rozmaite sposoby na zmuszenie kobiet do małżeństwa i pozostawania w nim. Gdy czytałam kontrowersyjne teorie guru inceli, profesora psychologii Jordana Petersona (utrudnianie rozwodów, podatek od singli, ograniczanie prawa kobiet do decydowania o macierzyństwie przez ograniczenie dostępu do edukacji seksualnej, antykoncepcji i aborcji i wypchnięcie kobiet z rynku pracy, np. przez świadczenia socjalne na dzieci) to włos mi się jeżył na głowie, bo jakby helloł, z czym my niby mamy do czynienia teraz w Polsce?

Książka to nie reportaż, raczej rozbudowany esej czy opracowanie, bo Rymszewicz skrupulatnie zebrała dane i przykłady z całego świata – i choć przywołuje konkretne przypadki, nie przeprowadzała rozmów z ich bohaterkami (uzupełnieniem czy też dopełnieniem książki może być reportaż Christiny Lamb „Nasze ciała, ich pole bitwy”, którego autorka rozmawia np., z afrykańskimi ofiarami wierzeń, że stosunek z dziewicą leczy). Natomiast nie brak przykładów polskich, głównie tych dotyczących przemocy domowej, zwłaszcza ekonomicznej, i zwięzłego wyjaśnienia, o co chodzi z tym oporem polskiego rządu przed konwencją stambulską.

Po lekturze jestem przerażona i wstrząśnięta. I jeszcze bardziej zdeterminowana, że nie możemy przestać walczyć o swoje, bo nas zeżrą. I wygrają ci, którzy uważają, że najlepszym narzędziem podporządkowania kobiet jest przemoc i gwałt.

Bardzo dziękuję za tę książkę Wydawnictwu Znak.

Tytuł: Ile kosztuje żona. Mroczne sekrety rynku małżeńskiego.
Autorka: Violetta Rymszewicz
Wydawnictwo Znak

Autor

niesamapraca

Dziennikarka, redaktorka, krytyczka literacka. Feministka. A poza tym działaczka społeczna, maratonka, aikidoczka, żeglarka. I to pewnie jeszcze nie koniec :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s